Polskie kolarstwo męskie musimy zbudować od podstaw

JEŻELI ZACZNIEMY DZIAŁAĆ TERAZ – KOMPLEKSOWO I SYSTEMOWO – TO ZA KILKA LAT MOŻEMY WRÓCIĆ DO SYTUACJI, W KTÓREJ POLSKA REPREZENTACJA BĘDZIE W STANIE WALCZYĆ O WYSOKIE MIEJSCA. ALE JEŚLI BĘDZIEMY ZWLEKAĆ, TO ZA PIĘĆ LAT ZOSTANIE PUSTYNIA – POWIEDZIAŁ ANDRZEJ SYPYTKOWSKI, SELEKCJONER REPREZENTACJI POLSKI.

Mistrzostwach Świata nie wystartowała elita mężczyzn, a na Mistrzostwach Europy nie pojawili się najlepsi, wystartowało tylko dwóch zawodników. Dlaczego tak się stało?

To trudny temat, ale trzeba o nim mówić otwarcie. Część naszych najlepszych zawodników odmówiła startu w reprezentacji. Powody były różne — od napiętego kalendarza startowego, przez obowiązki wobec ekip zawodowych, po brak odpowiedniego wsparcia organizacyjnego i finansowego. Problem jednak sięga głębiej: dziś nie mamy w Polsce systemu, który dawałby kolarzom z kategorii elita realne zaplecze do regularnych startów w barwach narodowych. Wielu z nich ściga się w zagranicznych drużynach, gdzie priorytety są inne, a reprezentacja często schodzi na dalszy plan. Dlatego uważam, że musimy jak najszybciej stworzyć silną, narodową grupę zawodową opartą na naszych najlepszych orlikach i młodych, ambitnych zawodnikach, którzy będą mogli rozwijać się w kraju i reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej. Jeśli tego nie zrobimy, za kilka lat po prostu zabraknie nam zawodników gotowych stanąć na starcie imprez Mistrzowskich.

Jak ogólnie ocenia Pan kondycję polskiego kolarstwa szosowego?

Nie ma sensu tego ukrywać – jesteśmy w bardzo trudnym położeniu. Brakuje systemowego szkolenia, a przede wszystkim spójnej ścieżki rozwoju. Z juniora nie ma naturalnego przejścia do kategorii orlików, a potem do elity. Ten proces został przerwany i wielu młodych po prostu wypada z systemu. To tak, jakbyśmy chcieli budować dom bez fundamentów.

Wspomniał Pan o braku systemu przejścia z juniora do elity. Na czym polega problem?

Na tym, że po zakończeniu startów w kategorii juniorskiej wielu bardzo utalentowanych zawodników, którzy powinni dalej rozwijać się w kategorii orlik, niestety rezygnuje. W tym momencie przerwany jest system finansowania tej kategorii w klubach. Trzeba pamiętać, że to są już osoby dorosłe, które muszą zacząć normalne życie, mieć środki na utrzymanie i funkcjonować w społeczeństwie. Dlatego konieczne jest wsparcie finansowe zawodników i zawodniczek  tej kategorii – przede wszystkim stypendia dla najlepszych orlików i orliczek. Dzięki nim mogliby normalnie trenować i startować w zawodach. To tym ważniejsze, że właśnie na tym etapie zaczynają się starty zagraniczne, a to oznacza duże koszty, które dla młodego zawodnika i jego rodziny są często nie do udźwignięcia. Jeśli nie zapewnimy im wsparcia finansowego, wiele talentów stracimy bezpowrotnie.

Mówi Pan często o zmarnowanych talentach…

Strasznie mnie boli, że w Polsce rodzą się młodzi ludzie, którzy mogliby zostać mistrzami, a ani oni sami, ani my jako środowisko nie zdajemy sobie z tego sprawy. W Polsce co roku rodzi się kilkudziesięciu „Szurkowskich”, „Kwiatkowskich” czy „Majków”. Problem polega na tym, że my nic o tym nie wiemy, bo nie ma systemu szkolenia, który potrafiłby takie talenty wychwycić wśród dzieci i młodzieży, a potem konsekwentnie je prowadzić. Mamy oczywiście bardzo utalentowaną młodzież, co widać było na ostatnich imprezach mistrzowskich, ale to tylko kropla w morzu. Przy odpowiednim systemie szkoleniowym, który wyławiałby najzdolniejszych, to takich perełek mielibyśmy o wiele więcej.

A jak ocenia Pan obecne podejście do treningu i pracy trenerów?

Mamy kilku świetnych trenerów, szczególnie w rocznikach młodzieżowych. Niestety są też tacy, którzy zbyt często komplikują rzeczy proste. Trenerzy niekiedy tworzą skomplikowane plany, by sprawiać wrażenie, że to wielka tajemna wiedza, a przecież fundamentem zawsze była baza czyli tysiące przejechanych kilometrów, ciężka praca, systematyczność. Dziś mamy do dyspozycji waty, telemetry – to świetne narzędzia, ale trzeba wiedzieć, jak je stosować. Do tego dochodzą błędy żywieniowe – wielu kolarzy po prostu stosuje niewłaściwą dietę. Dodatkowo wielu zawodnikom wydaje się, że przejechanie 22-25 tysięcy kilometrów rocznie to ogromny wysiłek. A prawda jest taka, że kolarz powinien mieć w nogach ponad 30 tysięcy kilometrów – to absolutne minimum. Ja w swojej karierze przejeżdżałem średnio 36 tysięcy, i to na sprzęcie znacznie gorszym niż obecny. Dzisiejsze rowery naprawdę ułatwiają jazdę. Dziś uzyskanie na treningu średniej 34 km/h to nie jest coś niezwykłego.

Problemem jest też liczba wyścigów w Polsce?

Ogromnym. W naszym kraju jest zdecydowanie za mało wyścigów dla juniorów, orlików czy elity. Młodzi zawodnicy nie mają gdzie rywalizować, a bez startów nie da się rozwijać. Zawodnik, który nie rywalizuje, nie zbiera doświadczenia. Na „Zachodzie” kalendarz jest wypełniony od jednodniówek po wyścigi etapowe. U nas wszystko można policzyć na palcach jednej ręki.

Czego najbardziej brakuje z punktu widzenia rozwoju zawodników?

Zdecydowanie wyścigów z dużymi przewyższeniami i prawdziwych klasyków. Potrzebujemy imprez, na których zawodnicy pokonują 3000–4000 metrów przewyższenia dziennie, bo to są realia światowego kolarstwa. Takie wyścigi przygotowują ich do rywalizacji w Alpach, Pirenejach czy Dolomitach. Poza tym brakuje u nas klasyków jednodniowych – wymagających, z krótkimi, stromymi podjazdami, z brukiem, z walką o pozycję. Na takich trasach kształtuje się charakter i kolarska intuicja.

A jednak mamy w Polsce nazwiska, które odnoszą sukcesy. Jak Pan to tłumaczy?

Spójrzmy na najlepszych polskich kolarzy ostatniej dekady – Kwiatkowskiego, Majkę, Bodnara czy Kasię Niewiadomą. Oni mieli szczęście, że urodzili się w miejscach, gdzie działały mocne kluby i doświadczeni trenerzy, tacy jak Zbigniew Klęk. Podejrzewam, że jeśli mieszkaliby 50 kilometrów dalej nigdy byśmy o nich nie usłyszeli. Tylko też należy podkreślić, że prawdziwy szlif dostali dopiero w zawodowych grupach.

Co więc trzeba zmienić w podejściu do szkolenia?

Przede wszystkim trenerzy muszą się rozwijać. To nie jest wiedza, którą zdobywasz raz na zawsze. Trzeba uczestniczyć w międzynarodowych konferencjach i sympozjach, wymieniać doświadczenia z trenerami z innych krajów. W kolarstwie torowym moglibyśmy na przykład zatrudnić szkoleniowca z Australii – tam powstał jeden z najlepszych systemów szkolenia na świecie. Takie impulsy z zewnątrz są potrzebne, a równocześnie musimy otwierać naszych trenerów na światową myśl szkoleniową. Nasze kolarstwo powinno uczyć się od najlepszych i łączyć ich doświadczenie z ambicją i pracowitością najlepszych polskich szkoleniowców.

Jaką rolę odgrywa mentalność i podejście zawodnika?

Kolarska codzienność to praca w permanentnym zmęczeniu. Trzeba ją polubić. Jeśli zawodnik nie zaakceptuje tego, że będzie zmęczony przez większość roku, nie wejdzie na światowy poziom. Kolarstwo wymaga pełnego poświęcenia – to nie jest hobby, tylko styl życia.

Jak więc wyobraża Pan sobie plan odbudowy?

Musimy stworzyć system wyszukiwania talentów i dbania o nie. Tylko, że sam talent nie wystarczy – młody człowiek musi chcieć trenować i mieć motywację. Dziś konkurencją są gry komputerowe czy inne rozrywki, które wydają się łatwiejsze i atrakcyjniejsze. A świat nie czeka – jeśli nie wytrenujesz odpowiednio juniora, tracisz talent bezpowrotnie.

Od czego zacząć, żeby to zmienić?

Od podstaw – od dzieci, młodzieży, klubów i organizacji wyścigów. Kluby i wyścigi to kręgosłup kolarstwa. Jeśli ich nie będzie, nie wychowamy nowych mistrzów. Musimy wspierać te, które istnieją, i tworzyć nowe tam, gdzie brakuje oferty sportowej. Trzeba rozbudować kalendarz wyścigów, wzmocnić szkolenie trenerów, otworzyć się na wiedzę z zagranicy.

Ile czasu to zajmie?

Nie ma dróg na skróty. Jeżeli zaczniemy działać teraz – kompleksowo i systemowo – to za kilka lat możemy wrócić do sytuacji, w której polska reprezentacja będzie w stanie walczyć o wysokie miejsca. Ale jeśli będziemy zwlekać, to już za pięć lat zostanie pustynia. Może pojawi się talent, ale to będzie wyjątek, nie reguła.

Rozmawiał Witold Trzciński, Polska Press

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Search this website