Opuszczenie większości wyścigów wiosennego kalendarza i Tour de France było dla mnie bardzo bolesne. To nauczyło mnie cierpliwości i doceniania każdego kolejnego startu – mówi w wywiadzie Michał Kwiatkowski.
Michał, powrót na tor po tak długiej przerwie nie jest prosty. Jak się czujesz po 141 dniach przerwy wywołanej urazem kolana?
Michał Kwiatkowski: To była najbardziej wymagająca część mojej kariery. Nie sądziłem, że taki problem biomechaniczny może tak mnie wyłączyć. Fizycznie i psychicznie to była ciągła walka — dziewięć tygodni pełnych niewiadomych, chwil nadziei i momentów zwątpienia.
Wielu kibiców myślało, że kontuzja związana jest z upadkiem podczas Strade Bianche. Co było przyczyną?
Michał Kwiatkowski: Na początku sami także myśleliśmy, że padłem ofiarą skutków upadku w Strade Bianche. Ale okazało się, że to nie do końca prawda – problem miał źródło w nieprawidłowym ustawieniu nogi, uruchomionym przez wkładki w butach, które miały pomagać, a jednak pogorszyły sytuację.
To zaskakujące. Czy ten stan rzeczy wpłynął też na Twój sezon?
Michał Kwiatkowski: Zdecydowanie. Opuszczenie większości wyścigów wiosennego kalendarza i Tour de France było bolesne. To nauczyło mnie cierpliwości i doceniania każdego kolejnego startu. Teraz, gdy wracam, mam ogromną ochotę na każdy kolejny numer startowy.
Powrót zakończyłeś sukcesem w Clásica Jaén — pierwszym zwycięstwie w sezonie dla Ineos Grenadiers. Jak to odebrałeś?
Michał Kwiatkowski: To był fantastyczny moment. 60-kilometrowa, samotna ucieczka — to przypomniało mi, jak wiele radości daje takie zwycięstwo. W zespole panuje głód sukcesów, a to zwycięstwo było dowodem, że wszyscy są naprawdę zmotywowani.
Wspomniałeś też o obawach związanych z wyjątkowo trudnym, technicznym wykończeniem wyścigu…
Michał Kwiatkowski: Przejrzałem trasę i doskonale wiedziałem, że w dużym peletonie w sektorach żwirowych łatwo o upadek. Stąd decyzja o wcześniejszym ataku i ryzyko było celowe — walczyliśmy z McNultym, podjęliśmy wspólne działanie, by dojść do mety.
Teraz powrót na Vuelta a España.
Michał Kwiatkowski: Powracam po długiej przerwie, czuję głód ścigania. A jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, powalczę dla mojej drużyny we Vuelcie.













