Polskie kolarstwo – państwowy system marnowania talentów

Państwo od lat deklaruje, że sport jest inwestycją w zdrowie społeczeństwa, edukację młodych ludzi oraz kapitał wizerunkowy kraju. W praktyce jednak struktura finansowania sportu w Polsce pokazuje głęboką sprzeczność między tymi deklaracjami a realnymi decyzjami budżetowymi.

Publiczne środki, w szczególności te pochodzące ze spółek Skarbu Państwa, w coraz większym stopniu trafiają do sportu o charakterze czysto komercyjnym, zamiast wzmacniać fundamenty rozwoju dyscyplin olimpijskich.

Problemem nie jest sama obecność państwa w sporcie, lecz brak proporcji i długofalowej strategii. Miliony złotych kierowane są do lig i klubów, które funkcjonują w pełni rynkowo, opierając się na prawach medialnych, prywatnym sponsoringu i sprzedaży biletów. Z perspektywy interesu publicznego są to środki, które nie tworzą trwałej wartości rozwojowej, a jedynie podtrzymują atrakcyjność bieżącego widowiska.
W tym samym czasie dramatycznie niedofinansowany pozostaje kluczowy etap kariery sportowca – przejście z kategorii juniorskiej przez U 23 do seniorskiej.

W Polsce ten etap praktycznie nie istnieje jako spójna polityka państwa.Wyjątkowo wyraźnie widać to w kolarstwie. Dyscyplinie olimpijskiej, o ogromnym znaczeniu społecznym i zdrowotnym, a jednocześnie relatywnie niskich barierach infrastrukturalnych.

Polskie kluby i trenerzy od lat skutecznie szkolą młodzież. Juniorzy regularnie odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej, zajmując wysokie miejsca medalowe w mistrzostwach Europy i świata, wygrywając w światowych rankingach (Maria Okrucińska, Jan Jackowiak)
Jednak po ukończeniu 18 lat system się urywa.

Brakuje stabilnych zespołów rozwojowych, programów startów, zabezpieczenia socjalnego i finansowego, które pozwalałyby młodym kolarzom kontynuować karierę w kategorii U23. W efekcie dziesiątki najlepiej wyszkolonych zawodników znika z systemu, nie z powodu braku talentu, lecz z powodu braku możliwości.

Państwo ponosi w ten sposób podwójną stratę. Najpierw inwestuje publiczne środki w szkolenie dzieci i młodzieży, a następnie rezygnuje z ochrony tej inwestycji w kluczowym momencie. Jednocześnie te same środki publiczne zasilają sport zawodowy, który nie pełni już funkcji rozwojowej, lecz wyłącznie rozrywkową.

Efektem jest brak ciągłości. Polska nie buduje karier sportowych, lecz krótkie epizody. Co pewien czas pojawia się jednostka, która przebije się dzięki prywatnemu wsparciu. Nie jest to jednak efekt polityki państwa, lecz jej obejście.Rolą państwa nie jest zastępowanie rynku w finansowaniu komercyjnych lig takich jak Ekstraliga Żużla.

Rolą państwa jest stworzenie spójnego systemu rozwoju sportowca – od etapu szkolnego, przez juniora i kategorię U23, aż po sport seniorski. Bez tego nawet wysokie nakłady finansowe nie przełożą się na trwałą obecność Polski w światowej czołówce sportu olimpijskiego.

Jeżeli obecny model się utrzyma, Polska pozostanie krajem sportowych ambicji bez systemu ich realizacji. Krajem, który potrafi szkolić, ale nie potrafi utrzymać efektów własnej pracy. A rachunek za tę politykę zapłacą kolejne pokolenia utalentowanych sportowców, którzy nigdy nie dostaną szansy, by sprawdzić swój potencjał na najwyższym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Search this website